: kiedy? 24.10.2009 : gdzie? progresja : kto? tides from nebula, in the twilight, archangelica : przedostatnia sobota października miała zakończyć się muzycznie, w odległej progresji ponownie miał zagrać nasz rodzimy produkt exportowy - tides from nebula. 'na rozgrzewkę' grały 3 młode zespoły... nie szczególnie było mi śpieszno na ich występy, jednak mimo wszelkich starań na miejsce dotarliśmy w trakcie koncertu zespołu in the twilight. i wszystko było w porządku, i muzycznie nawet dawali radę, i wdzięczne dziewcze na bassie grało. ale czar prysnął w momencie, kiedy zaczął udzielać się pan wokalny... nawet wypasione okularki nie pomogły. bez niego było naprawdę przyzwoicie.

trzecim supportem tego wieczora był zespół dumnie nazywający się archangelica. po drugim utworze wyszedłem, bo nie byłem w stanie...

jakość tworzonej przez nich muzyki jest odwrotnie proporcjonalna do osób na scenie, smutne to, ale prawdziwe. parafrazując opinie tych, którzy widzieli wszystkie 3 supporty - każdy kolejszy, to gorszy. podobno obscure sphinx dali radę! na główne danie tego wieczora trzeba było poczekać, ale było warto. było wielce energetycznie, głośno, całą machinę napędzał bębnami stołek, w którego chyba szatan wstąpił tego wieczora. bo na nie jednym koncercie tfn już byłem, ale żaden z nich nie był tak żywiołowy. w secie znalazły się oczywiście utwory z aury oraz (w końcu! bo
poprzednio w warszawie nie zadziałało) pojawił się nowy kawałek. zgodnie z oczekiwaniami, jest niepokojąco rozkładający na drobne.
z punktu mając na uwadze to, że koncerty odbywały się na małej scenie, to światło pozostawiało WIELE do życzenia... ale dzięki temu będzie dużo mazów-rozmazów, tak dla odmiany.


od samego początku było zamaszyście, a gitary fruwały niemalże pod sufitem...

ku niezadowoleniu publiczności, cebule grały wyjątkowo krótko... jednak
niewiarygodnie żywiołowe wydanie tragedy of joseph merrick zrekompensowało ten smutny fakt.


słyszałem już tfn na żywo wielokrotnie, jednak ten koncert był bezapelacyjnie tym, który rozniósł mnie emocjonalnie na najdrobniejsze kawałki. oby częściej!