ostatnim zespołem piątkowego wieczora byli british sea power. nie był to ani koncert fajny, ani koncert ładny, ani przebojowy. taki brit-pop-rock, którego nie trawię. i do tego światło było paskudne, a scena zadymiona... dlatego też efekty takie, a nie inne.

![]() | ![]() |

![]() | ![]() |

![]() | ![]() |







Pozwolę sobie nie zgodzić się z komentarzem na temat koncertu, a za zdjęcia pięknie dziękuję :)
OdpowiedzUsuń na zawszeTakże pozwolę sobie powiedzieć, że koncert był zdecydowanie fajny, ładny i przebojowy, zdjęcia całkiem ładne ale już zdjęcie leżącego Yana (z cha-doo na dłoni) - świetne!
OdpowiedzUsuń na zawsze// asia
--> Romen:
OdpowiedzUsuń na zawszekwestia gustu, mnie tego typu granie męczy niemiłosiernie. co do zdjęć? no powiedzmy sobie szczerze, do ideału brakuje im wiele, ale warunki były, jakie były. dzięki za odwiedziny, zapraszam ponownie :]
--> asia:
j.w., się cieszę, że się podobają foto :]
Witam,
OdpowiedzUsuń na zawszejeśli to możliwe, chciałabym się skontaktować z autorem tego bloga - w związku z jednym z prowadzonych przez naszą agencję projektów - bardzo proszę o przesłanie Pana adresu e-mail.
pozdrawiam,
Olena Włoch
olena.wloch@edelman.com
ten pan leżący to byłby fajny, jakby go sprzęcior nie zasłaniał. jaaakie ma skarpety!
OdpowiedzUsuń na zawsze